Menedżer odchodzi z zespołem do konkurencji. Gdzie kończy się rekrutacja, a zaczyna czyn nieuczciwej konkurencji?

Marzena Rosler-Borakiewicz

Radczyni Prawna

Odejście doświadczonego menedżera sprzedaży to dla firmy wydarzenie operacyjnie trudne. Gdy jednak za liderem w ciągu kilku tygodni podąża większość jego dotychczasowego zespołu handlowego, sytuacja nabiera zupełnie innego wymiaru. Pracodawca traci nie tylko osoby, lecz często także unikatową wiedzę rynkową, relacje z klientami budowane latami oraz zdolność do realizacji bieżących kontraktów. W takich sytuacjach pojawia się podejrzenie, że odejścia nie były przypadkowe, lecz stanowiły wynik zorganizowanej akcji rekrutacyjnej prowadzonej przez byłego przełożonego.  

Efekt domina po odejściu lidera: kiedy zwykła zmiana pracy staje się problemem biznesowym?

Zanim przejdziemy do analizy prawnej, warto nakreślić schemat, który w praktyce pojawia się najczęściej. Menedżer sprzedaży – nazwijmy go dyrektorem regionalnym – składa wypowiedzenie umowy o pracę. Z reguły obowiązuje go trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Już w pierwszych dniach tego okresu, a niekiedy jeszcze przed złożeniem własnego wypowiedzenia, nawiązuje kontakt z podwładnymi, kluczowymi handlowcami, opiekunami klientów, koordynatorami zespołów. Rozmowy odbywają się nieformalnie, przy kawie, przez komunikator, po godzinach pracy. Menedżer przedstawia wizję nowej firmy, obiecuje lepsze warunki finansowe, sugeruje, że dotychczasowy pracodawca „i tak nie ma przyszłości” lub że „wszyscy odchodzą”. W ciągu kolejnych tygodni pracownicy składają wypowiedzenia, często w skoordynowany sposób, niemal jednocześnie. Dotychczasowy pracodawca staje przed faktem: traci zdolność operacyjną i rozpoczyna proces odbudowywania zespołu.

Właśnie w takim stanie faktycznym pojawia się pytanie o granicę między dopuszczalną mobilnością pracowników na rynku a czynem nieuczciwej konkurencji.

Lepsza oferta pracy to jeszcze nie delikt. Co naprawdę zakazuje art. 12 u.z.n.k.?

Centralnym przepisem regulującym problematykę przejmowania pracowników jest art. 12 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (dalej: u.z.n.k.). Zgodnie z art. 12 ust. 1 u.z.n.k. czynem nieuczciwej konkurencji jest nakłanianie osoby świadczącej na rzecz przedsiębiorcy pracę na podstawie stosunku pracy albo innego stosunku prawnego, do niewykonania, lub nienależytego wykonania obowiązków pracowniczych albo innych obowiązków umownych, jeżeli działanie to służy przysporzeniu korzyści sprawcy lub osobom trzecim albo szkodzeniu przedsiębiorcy. Art. 12 ust. 2 u.z.n.k. obejmuje natomiast nakłanianie klientów przedsiębiorcy lub innych osób do rozwiązania z nim umowy albo do niewykonania lub nienależytego wykonania umowy. Ustęp 3 wyłącza spod tej regulacji działania związków zawodowych podejmowane zgodnie z przepisami o rozwiązywaniu sporów zbiorowych.

Warto zwrócić uwagę na subtelność konstrukcji tego przepisu. W odniesieniu do pracowników (ust. 1) ustawodawca kwalifikuje jako czyn nieuczciwej konkurencji nakłanianie do niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków, podczas gdy w odniesieniu do klientów i kontrahentów (ust. 2) mowa jest wprost o nakłanianiu do rozwiązania umowy. Ta asymetria ma konsekwencje praktyczne – samo nakłonienie pracownika do złożenia wypowiedzenia, a więc do rozwiązania umowy o pracę w sposób zgodny z prawem, nie mieści się literalnie w dyspozycji art. 12 ust. 1. Jak wskazał Sąd Apelacyjny w Szczecinie w wyroku z dnia 25 stycznia 2017 r. (sygn. akt I ACa 756/16), kierowanie oferty pracy na korzystniejszych warunkach do pracowników konkurencyjnego przedsiębiorstwa należy uznać co do zasady za dozwolone, o ile nie obejmuje ono nakłaniania do wypowiedzenia umowy w sposób niezgodny z jej treścią, a zatem bez zachowania warunków wypowiedzenia. W uzasadnieniu tego orzeczenia Sąd podkreślił, że o zasadności takiego wyniku wykładni przemawia zarówno sposób uregulowania czynu z art. 12 u.z.n.k., jak i ogólne zasady prawa pracy.

Nie oznacza to jednak, że pracodawca pozostaje bezradny wobec zorganizowanego przejmowania zespołu. Czynem nieuczciwej konkurencji w rozumieniu art. 12 ust. 1 będzie bowiem każde nakłanianie pracownika, którego skutkiem jest niewykonanie lub nienależyte wykonanie obowiązków, a zatem również sytuacja, w której menedżer namawia handlowców do zaprzestania aktywnej pracy na rzecz dotychczasowego pracodawcy jeszcze w okresie wypowiedzenia, do „sabotowania” procesów przekazania obowiązków czy do zabierania ze sobą baz danych klientów.

Namawianie, sugestia, presja, gdzie przebiega granica niedozwolonego wpływu?

Pojęcie nakłaniania ma w orzecznictwie precyzyjnie określoną treść. Jak wyjaśnił Sąd Okręgowy w Katowicach w wyroku z dnia 26 marca 2024 r. (sygn. akt XXIV GW 6/21), nakłanianie to „namawianie, agitowanie, przekonywanie czy też wpływanie na sferę decyzyjną osoby nakłanianej”, działanie posiadające „jednoznaczny, sprecyzowany charakter ukierunkowany na osiągnięcie określonego celu”. Sąd podkreślił, że od strony przedmiotowej zachowanie musi przybrać postać kwalifikowaną jako nakłanianie, nie wystarczy zatem bierne oczekiwanie na zgłoszenie się pracowników ani nawet samo poinformowanie ich o istnieniu wakatu u nowego pracodawcy.

Należy jednak pamiętać, że nakłanianie nie musi przybierać formy bezpośredniej ani jawnej. W realiach biznesowych menedżer dysponuje naturalnym autorytetem wobec swoich byłych podwładnych, wieloletnia relacja przełożony-podwładny sprawia, że nawet pozornie neutralna sugestia może mieć silniejszy wpływ perswazyjny niż formalna oferta pracy złożona przez nieznanego rekrutera. Sąd Okręgowy w Katowicach w wyroku z dnia 3 października 2023 r. (sygn. akt XXIV GW 48/20) wskazał, że nakłanianie może przejawiać się także w wykorzystywaniu istniejących relacji zawodowych do celów konkurencyjnych, zwłaszcza gdy pozwany „zarówno rozpoczął działalność konkurencyjną podczas stosunku pracy u powoda, złożył konkurencyjną ofertę względem powoda, jak również wykorzystywał pracowników powoda w czasie trwania ich stosunku pracy do pracy w swoim, nowopowstałym przedsiębiorstwie”.

Walka o talenty czy „opróżnianie” działu? Sąd patrzy na metody, nie na sam transfer

Nie każde przejęcie pracownika stanowi delikt. Konkurencja na rynku pracy jest zjawiskiem naturalnym i pożądanym, pracownicy mają prawo zmieniać pracodawców, a przedsiębiorcy mają prawo rywalizować o najlepszych. Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia 12 grudnia 2014 r. (sygn. akt I ACa 594/14) trafnie wskazał, że „nie negując tego, że przejęcie pracowników konkurencyjnego przedsiębiorcy może czasem przybierać postać czynów nieuczciwej konkurencji, przyjąć należy, że zawężone to być winno do takich przypadków, w których konkurencyjny przedsiębiorca posługuje się nieuczciwymi metodami”.

Jakie metody uznaje się za nieuczciwe? Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 30 maja 2017 r. (sygn. akt V ACa 699/16) przedstawił przykładowy katalog sytuacji, w których rekrutacja pracowników konkurenta przekracza granice uczciwej rywalizacji. Należą do nich: zorganizowane namawianie istotnej grupy pracowników uniemożliwiające funkcjonowanie dotychczasowego przedsiębiorcy, posłużenie się podstępem lub oszustwem przy nakłanianiu do rozwiązania stosunku pracy, wprowadzenie pracownika w błąd co do perspektyw u dotychczasowego pracodawcy, a także „przekupienie” pracownika, rozumiane jako zaoferowanie warunków rażąco nieadekwatnych do realiów rynkowych wyłącznie w celu osłabienia konkurenta. 

W kontekście opisywanego scenariusza – byłego menedżera rekrutującego swój dawny zespół – szczególnie istotne są następujące okoliczności przesądzające o nieuczciwości: masowość i zorganizowanie działań (nie chodzi o jednego pracownika, lecz o systematyczne „opróżnianie” całego działu), wykorzystywanie poufnej wiedzy o warunkach zatrudnienia, motywacjach i słabościach poszczególnych osób, skoordynowanie odejść w czasie uniemożliwiające pracodawcy podjęcie działań zaradczych, a także celowe dezinformowanie pracowników o sytuacji firmy w celu skłonienia ich do odejścia.

Gdy art. 12 nie wystarcza: klauzula dobrych obyczajów jako dodatkowa linia obrony

Nawet w sytuacji, gdy zachowanie byłego menedżera nie wypełnia ściśle przesłanek art. 12 u.z.n.k., na przykład dlatego, że pracownicy rozwiązali umowy w sposób formalnie prawidłowy i nie można wykazać nakłaniania do niewykonania obowiązków, pracodawca może poszukiwać ochrony w klauzuli generalnej z art. 3 ust. 1 u.z.n.k. Przepis ten stanowi, że czynem nieuczciwej konkurencji jest działanie sprzeczne z prawem lub dobrymi obyczajami, jeżeli zagraża lub narusza interes innego przedsiębiorcy lub klienta.

Okres wypowiedzenia to nie „wolna amerykanka”. Lojalność trwa do ostatniego dnia pracy.

Opisywany scenariusz nabiera dodatkowej kwalifikacji prawnej, gdy menedżer podejmuje działania rekrutacyjne wobec podwładnych jeszcze w okresie wypowiedzenia, a zatem w czasie formalnego trwania stosunku pracy. W takiej sytuacji zastosowanie znajduje nie tylko ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, lecz również art. 100 § 2 pkt 4 Kodeksu pracy, który nakłada na pracownika obowiązek dbałości o dobro zakładu pracy, ochrony jego mienia oraz zachowania w tajemnicy informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Obowiązek ten nie ulega zawieszeniu ani osłabieniu w okresie wypowiedzenia.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 1 lipca 1998 r. (sygn. akt I PKN 218/98) dokonał pogłębionej analizy tego obowiązku, wskazując, że art. 100 § 2 pkt 4 k.p. „nie tylko nakazuje pozytywne zachowanie się (działanie), a jednocześnie i tym bardziej wymaga od pracownika powstrzymania się (zaniechania) od określonych działań, jeżeli godzą one w dobro pracodawcy”. Co istotne, Sąd Najwyższy podkreślił, że zakaz wynikający z tego przepisu jest szerszy niż ten, który jest następstwem zawarcia umowy o zakazie konkurencji na podstawie art. 101¹ k.p. Oznacza to, że nawet pracownik, który nie podpisał odrębnej umowy o zakazie konkurencji, jest w okresie wypowiedzenia zobowiązany do powstrzymania się od działań godzących w interes pracodawcy, w tym od aktywnego nakłaniania współpracowników do odejścia.

W praktyce oznacza to, że menedżer prowadzący w okresie wypowiedzenia zorganizowaną akcję przejmowania pracowników, po pierwsze, może naruszać obowiązek lojalności pracowniczej z art. 100 § 2 pkt 4 k.p., co przy spełnieniu przesłanek ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych może uzasadniać rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia na podstawie art. 52 § 1 pkt 1 k.p., po drugie, jego działania mogą zostać zakwalifikowane jako czyn nieuczciwej konkurencji z art. 12 ust. 1 u.z.n.k., jeżeli obejmowały nakłanianie pracowników do niewykonania lub nienależytego wykonania obowiązków, po trzecie, nawet przy braku pełnego wypełnienia przesłanek art. 12 u.z.n.k., zachowanie może być oceniane przez pryzmat art. 3 ust. 1 u.z.n.k., jeżeli narusza dobre obyczaje i zagraża interesowi przedsiębiorcy. 

Bez dowodów nie ma sporu. Co zabezpieczyć, zanim będzie za późno?

Pracodawca dochodzący roszczeń z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji musi liczyć się z istotnym ciężarem dowodowym. Sąd Apelacyjny w Katowicach w wyroku z dnia 5 lipca 2018 r. (sygn. akt V ACa 471/17) zwrócił uwagę, że „fakt nadużycia zasad uczciwej konkurencji wymaga stanowczego i pewnego dowodu”. W tej konkretnej sprawie powództwo zostało oddalone, ponieważ z zeznań pracowników wynikało, że pozwana spółka prowadziła rekrutację na podstawie ogłoszeń zamieszczanych w internecie i prasie, a zatem w sposób otwarty i niedyskryminujący, nie zaś poprzez bezpośrednie, celowe nakłanianie konkretnych osób. Dla pracodawcy wynikają z tego jasne wnioski dotyczące strategii procesowej. Kluczowe jest zgromadzenie dowodów wskazujących na bezpośredni, aktywny i celowy charakter działań byłego menedżera, dowodów odróżniających jego zachowanie od zwykłej, otwartej rekrutacji prowadzonej przez nowego pracodawcę. 

„Poufne” na papierze nie wystarczy. Tajemnica przedsiębiorstwa musi być realnie chroniona

W sporach dotyczących odejścia menedżera z zespołem bardzo często pojawia się argument wykorzystania informacji poufnych: list klientów, warunków handlowych, marż, planów sprzedażowych, danych o wynagrodzeniach czy wiedzy o podatności poszczególnych pracowników na ofertę konkurencji. Aby jednak skutecznie powołać się na naruszenie tajemnicy przedsiębiorstwa z art. 11 u.z.n.k., pracodawca musi wykazać nie tylko gospodarczy charakter i poufność informacji, lecz także to, że podjął należyte działania w celu utrzymania ich w poufności. Samo ogólne postanowienie w umowie albo oznaczenie dokumentu jako „poufny” może okazać się niewystarczające, jeżeli w praktyce dostęp do danych był szeroki, niekontrolowany i niepodlegający żadnym realnym zabezpieczeniom. Z perspektywy HR i zarządu oznacza to konieczność uporządkowania praktyk wewnętrznych: klasyfikowania informacji, ograniczania dostępu według zasady „need to know”, dokumentowania uprawnień, prowadzenia szkoleń, stosowania procedur zwrotu sprzętu i nośników oraz szybkiego odbierania dostępów po złożeniu wypowiedzenia. Im bardziej realny i udokumentowany jest system ochrony poufności, tym większa szansa na skuteczne wykazanie, że były menedżer nie korzystał jedynie z własnego doświadczenia, lecz posłużył się informacjami chronionymi prawem.

Lepiej zapobiegać niż pozywać: zakaz konkurencji, poufność i mądra procedura exit

Analiza orzecznictwa prowadzi do wniosku, że najskuteczniejszą ochroną przed przejmowaniem zespołu jest działanie prewencyjne. Kodeks pracy przewiduje dwa podstawowe instrumenty umowę o zakazie konkurencji w czasie trwania stosunku pracy (art. 101¹ § 1 k.p.), na mocy której pracownik nie może prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy ani świadczyć pracy na rzecz podmiotu prowadzącego taką działalność, oraz umowę o zakazie konkurencji po ustaniu stosunku pracy (art. 101² § 1 k.p.), która może zostać zawarta z pracownikiem mającym dostęp do szczególnie ważnych informacji, których ujawnienie mogłoby narazić pracodawcę na szkodę. Należy jednak podkreślić, że sama umowa o zakazie konkurencji nie rozwiązuje problemu w pełni. Po pierwsze, zakaz konkurencji po ustaniu stosunku pracy wiąże tylko menedżera, nie wiąże natomiast jego byłych podwładnych, którzy mogą swobodnie składać wypowiedzenia. Po drugie, nawet najlepiej skonstruowana klauzula nie zapobiega faktycznym działaniom, daje jedynie podstawę do dochodzenia odszkodowania ex post. Dlatego pracodawcy powinni stosować również inne środki, w tym formalne oznaczanie i ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa w rozumieniu art. 11 u.z.n.k., ograniczanie dostępu menedżera do wrażliwych danych w okresie wypowiedzenia, wdrożenie procedur „exit interview” pozwalających na wczesne wykrycie prób nakłaniania,  a także budowanie relacji z członkami zespołu niezależnie od osoby bezpośredniego przełożonego, co zmniejsza ryzyko „efektu domina” przy odejściu lidera.

Czerwona lampka dla HR: sygnały, których nie warto ignorować

Z praktycznego punktu widzenia ryzyko prawne rośnie szczególnie wtedy, gdy odejścia mają charakter nagły, skoordynowany i dotyczą osób kluczowych dla relacji z klientami lub ciągłości sprzedaży. Sygnałem ostrzegawczym są także podobne uzasadnienia wypowiedzeń, nietypowo intensywna komunikacja z odchodzącym menedżerem, pobieranie dużych pakietów danych przed odejściem, przekierowywanie klientów do nowego podmiotu albo wypowiedzenia składane przez kilka osób bezpośrednio po rozmowach z byłym przełożonym. Nie każdy taki sygnał oznacza automatycznie czyn nieuczciwej konkurencji. Powinien jednak uruchomić uporządkowaną reakcję, w tym np.  zabezpieczenie dowodów, przegląd dostępów, rozmowy retencyjne z kluczowymi osobami, ocenę ryzyka naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa oraz analizę, czy doszło wyłącznie do legalnej rekrutacji, czy też do aktywnego nakłaniania pracowników do działań szkodzących dotychczasowemu pracodawcy.

Ryzyko nie kończy się na menedżerze. Nowy pracodawca też może odpowiadać

Odpowiedzialność z tytułu czynu nieuczciwej konkurencji może obciążać nie tylko byłego menedżera, lecz także nowego pracodawcę — przedsiębiorcę, na którego rzecz działania są podejmowane. Art. 12 u.z.n.k. wymaga działania w celu przysporzenia korzyści sobie lub osobom trzecim albo szkodzenia przedsiębiorcy. Jeżeli nowy pracodawca wiedział o nieuczciwych metodach pozyskiwania zespołu, akceptował je, organizował albo czerpał z nich świadomie korzyści, ryzyko procesowe może objąć również ten podmiot. W praktyce powództwa w tego rodzaju sprawach bywają kierowane zarówno przeciwko osobie fizycznej prowadzącej działania rekrutacyjne, jak i przeciwko przedsiębiorcy, który stał się ich beneficjentem.

Mobilność pracowników jest legalna. Nieuczciwe metody już nie

Przejmowanie pracowników jest elementem normalnego funkcjonowania rynku pracy i samo w sobie nie stanowi czynu nieuczciwej konkurencji. Granica legalności zostaje jednak przekroczona, gdy byłemu menedżerowi towarzyszą nieuczciwe metody.  Pracodawca, który chce skutecznie dochodzić ochrony, musi wykazać nie sam fakt odejścia pracowników, lecz konkretne, aktywne i celowe działania nakłaniające – poparte stanowczymi i pewnymi dowodami. Jednocześnie najskuteczniejszą strategią pozostaje prewencja, odpowiednio skonstruowane umowy o zakazie konkurencji, ochrona tajemnicy przedsiębiorstwa oraz świadome zarządzanie ryzykiem kadrowym w okresie wypowiedzenia kluczowych menedżerów.

Udostępnij

Nasz zespół